platforma blogowa portalu głos pomorza

Czy Donald Tusk i ja żyjemy w tym samym kraju?

W czwartek wieczorem słuchałam w radiu, jakimi to komplementami obdarzono premiera Donalda Tuska we Włoszech. Mąż stanu, człowiek, dzięki ciężkiej pracy którego Polska jest zieloną wyspą na morzu kryzysu, krajem mlekiem i miodem płynącym. Zawał serce prawie mnie dopadł, bo…

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór siódmy: chwalmy się, bo mamy czym

Lubię patrzeć na zadowolonych z siebie  ludzi, oczywiście pod warunkiem, że moim zdaniem mają prawo tak się czuć. Jan Popis, kończąc oficjalnie tegoroczny festiwal, aż pękał z dumy na scenie. I zasłużenie, miał prawo. On i organizatorzy z STSK, a przede wszystkim artyści, dostarczyli nam tyle dobrych wzruszeń, że z pewnym żalem żegnając tegoroczny festiwal, z dużymi nadziejami czekamy już na następny.

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór szósty: Borowiak – zapamiętajcie to nazwisko

Grał tak, jakby chciał być niewidzialny, prawie bez mimiki, bez rzucania rękami. Po którymś z kolei wyjściu na scenę, wywołany do ukłonów, lewą ręką wskazał na fortepian, tak jak soliści wskazują na towarzyszących im muzyków. A w kuluarach, odbierając słowa podziwu, powiedział: – Grałem fajne utwory.

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór piąty: cudeńka na rury i miski

W środę w słupskiej filharmonii poczułam się jak obywatelka metropolii. Jakiegoś Londynu albo innego Nowego Yorku, gdzie awangardowa muzyka pobrzmiewa z co drugiej hali koncertowej. Awangardowa, nowoczesna, a oklaskiwana tak szczerze i gorąco nawet przez 70-letnie panie, że pozostaje mi się tylko zgodzić z Konradem Mielnikiem, że jedyny podział muzyki jest na dobrą i złą. I dodać, że nie zna też, jeśli chodzi o słuchaczy, granic wiekowych.

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór czwarty: radość muzykowania

- Jak ja kocham takie zdolne ludzie! – zakrzyknęła Medea Berianidze po wtorkowym koncercie. Tyczyło się to Filipa Wojciechowskiego, Henryka Miśkiewicza i innych artystów występujących tego wieczoru. Zachwyt ten podzielali zgodnie wszyscy słuchacze: Polacy, Węgier, Amerykanie, bez względu na znajomość polskiej odmiany przez przypadki. Wychodzili z filharmonii, śmiejąc się od ucha do ucha.

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór trzeci, kiedy dowiedziałam się, że lubię kicz

Siedząc w nowym fotelu w poprzecznym szpagacie (autorką nazwy pozycji jest Janina Brzezińska z muzeum, nie ja, niestety) cieszyłam się, że mieszkam w Słupsku, jest wrzesień i mogę sobie słuchać gry Jacka Kortusa, który niemal na oczach słupskiej festiwalowej publiczności przemienił się z utalentowanego nastolatka w dojrzałego pianistę. Chwilo, trwaj, jesteś piękna – zacytował się w mojej głowie Faust, gdy Jacek grał Sonatę h-moll Liszta zwaną faustowską.

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór drugi: kameralistyka, czysta muzyka

Kameraliści  muszą mieć talent i charyzmę solistów oraz umiejętność grania w zespole jak muzycy orkiestrowi.  Za ten trud nie są jednak sprawiedliwie wynagradzani. Soliści i orkiestry zwykle przyciągają większą publikę, a ci pierwsi cieszą się większą sławą.

Czytaj dalej…

45. FPP wieczór pierwszy: Joanna Marcinkowska – poznanianka z temperamentem

Patrząc na program sobotniej inauguracji Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku, więcej emocji spodziewałam się po występie hiszpańskiego Włocha niż naszej rodzimej pianistki z Poznania, które to miasto kojarzy się raczej ze spokojnym mieszczaństwem. A tu niespodzianka. To drobna szatynka (podchodząca już pod brunetkę), a nie postawny brunet rozgrzał publiczność do białości.

Czytaj dalej…

Świetna impreza, tylko publika nie dopisała

Czy wiecie, że w Słupsku zagrali w minionym tygodniu fantastyczni gitarzyści i to z całego świata? Chyba nie wiecie, bo was na tych koncertach nie było. Ja dowiedziałam się przypadkiem i jeden obejrzałam. Po prostu jazda bez trzymanki.

Czytaj dalej…

Bolesne odkrycie, dlaczego ósemka to ząb mądrości

Mówi się, że ósme trzonowe zębiska wyrastają nam w wieku, w którym powinniśmy już być mądrzy, stąd ich druga nazwa. We wtorek przekonałam się, że chodzi raczej o to, że mądry człowiek wie, kiedy je usunąć. Ja tego testu nie przeszłam, bo zgłosiłam się do pani doktor za późno. Oj, srogo za tę głupotę zapłaciłam.

Czytaj dalej…